oceń Ocena:
*****

|

|

rozmiar czcionki

2012-09-19

Ciąża drogą mailową, czyli łatwiej zajść, trudniej znieść.

Kiedy w kobietach odzywa się instynkt macierzyński, a obok jest kochający partner i idealny materiał na ojca, wszystko wydaje się proste i piękne. Najpierw uroczy etap marzeń i planowania. Potem cudowny i wzniosły akt poczęcia... I to by było na tyle. Bo w tym momencie zaczyna się znacznie trudniejsza i mniej wdzięczna część macierzyństwa.

Galeria

Zanim zaszłam w ciążę, wiedziałam o niej tyle, co nic. Chociaż przygotowywałam się do niej od roku, czytałam fachową literaturę i prasę, żadna zgromadzona wiedza nie wydała mi się w pełni użyteczna. Do momentu, w którym na teście zobaczyłam dwie kreski, ciąża kojarzyła mi się jedynie z pięknym, gładkim, symetrycznym brzuchem i mistycznym oczekiwaniem na cud. Miałam przeświadczenie, że wszyscy będą mnie nosić na rękach, wzruszać się na mój widok, a mi pozostanie tylko uśmiechać się szeroko i z wdziękiem eksponować swój „nadbagaż”.

 

Zrozumienie, jak bardzo mylne były moje wyobrażenia, przyszło razem z pierwszym atakiem mdłości. Pogłębiło się w momencie odkrycia pierwszego rozstępu, a stuprocentowo utwierdziło wtedy, gdy mój cielesny rozmiar osiągnął podwójne XL. Zbliżając się do rozwiązania, wciąż wiedziałam zbyt mało. Miałam mnóstwo pytań i wątpliwości. Na przykład - dlaczego nie wyglądam w tej ciąży jak Demi Moore na okładce Vanity Fair? Dlaczego z moim podwyższonym libido wygrywa okrutna potrzeba snu? Dlaczego mam największą ochotę, na coś czego jeść mi nie wolno? Dlaczego tak mi niewygodnie? Dlaczego bolesne kopniaki mojego dziecka nie wywołują we mnie najwyższego poziomu ekscytacji? Dlaczego zamiast ćwiczyć jogę, muszę pracować? Jak mam wydepilować swoje linie bikini, skoro nie widzę nawet własnych stóp? Czy to, że płaczę i momentami żałuję, że zachciało mi się urodzić dziecko, eliminuje mnie z grona odpowiedzialnych matek? Itd., itd.…

 

Wtedy nie wiedziałam nic, dziś po drugiej już ciąży wiem więcej. Między innymi to, że prawdziwa ciążowa wiedza tkwi w praktyce, a nie w podręcznikach. Że o ciąży najwięcej wiedzą inne ciężarne i to one opowiedzą ci o wszystkim bez niepotrzebnego słodzenia. Ja miałam to szczęście. Mojej drugiej ciąży towarzyszyła ciąża bliskiej koleżanki i to bardzo pomogło nam obu znieść trudy dziewięciu miesięcy. Korespondując ze sobą przy pomocy maili, drogę do porodów odbyłyśmy wspólnie. Było śmiesznie, refleksyjnie, momentami ciężko. „Ciąża drogą mailową” to zbiór naszych listów z tamtego okresu. Wydany jako książka, może stać się lekturą pokrzepiającą serca przyszłych mam.

 

 

Już niedługo konkurs, w którym do wygrania będą książki "Ciąża drogą mailową"!

 

 

Anna Kuliberda
 

Oceń artykuł:

Jeśli chcesz dodać komentarz musisz się zalogować.


Poczytaj również

Zapraszamy do rejestracji w portalu.

Dzięki rejestracji:

Załóż konto

Posiadasz już konto? Zaloguj się!