oceń Ocena:
*****

|

|

rozmiar czcionki

2012-10-25

Jak przeżyć i nie zwariować w patworkowej rodzinie!

Współczesna rodzina podlega przeobrażeniom, różnym modyfikacjom, bardzo często zdarza się tak, że tworzą ją już nie tylko mama, tata, dzieci, dziadkowie, skupieni od lat w tym samym mieście, domu, przy rodzinnym stole…

Galeria

Bardzo często zdarza się tak, że małżonkowie rozwodzą się, zakładają nowe stadło, a partnerzy wnoszą w nowy związek całkiem inne wyobrażenia o idealnej rodzinie, swoje lęki, obawy, ale także marzenia, pragnienia oraz dzieci z poprzednich związków. Stworzenie w takich warunkach nowej, szczęśliwej rodziny nie jest wcale rzeczą łatwą, gdyż wszyscy jej członkowie mają już jakąś historię, często jeszcze nie zabliźniły się rany po poprzednich związkach, mają za sobą dramat rozstania, rozwodu, są poranieni emocjonalnie, mają też pewne przyzwyczajenia, wyobrażenia nowej rodziny oraz swoiste recepty na związek i wychowy-wanie dzieci. Są to często rzeczy, których partnerzy w początkowej fazie związku nawet sobie nie uświadamiają; myślą, że skoro się kochają, są w stanie przezwyciężyć wszelkie trudności, stworzyć piękną i szczęśliwą rodzinę… gdyby to było takie łatwe…
 

Nagle okazuje się, że sama miłość między partnerami nie wystarcza, bo trzeba zrobić miejsce w związku innym osobom…są dzieci, które nie zawsze akceptują wybory rodziców, są poprzedni partnerzy, którzy chcą utrzymywać bliższy lub dalszy kontakt ze swoimi dziećmi lub nie chcą tego wcale, są w końcu dziadkowie i dalsza rodzina, z którymi wypadałoby mieć chociaż sporadyczny, poprawny kontakt. Wszystko to jeszcze jest okraszone niezłą dawką emocji, nie zabliźnionych ran, gdzie trzeba uważać na każde słowo, czy gest, które mogą wywołać efekt domina i emocjonalną burzę. Nasze dzieci bardzo szybko orientują się w naszym niełatwym położeniu i starają się jak najszybciej „ugrać” coś dla siebie…niezależnie od wieku dziecka, one nadal chcą być na pierwszym miejscu w naszym życiu, nie chcą oddać pola nowemu partnerowi, będą chciały nami manipulować, zwracać na siebie naszą uwagę. Wszystkie te zabiegi powodują, że nasze „słodziaki” potrafią nieźle zamieszać i wywołać burzę w naszym nowym życiu i związku. Musimy znaleźć tutaj regułę „złotego środka”, starać się postępować tak, aby jedna i druga strona nie miała poczucia, że coś traci (mamę, tatę, rodzinny spokój), ale też może dużo zyskać (dużo większą rodzinę, nowych dziadków, rodzeństwo, nowych przyjaciół).

 

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić… Nagle okazuje się, że po pewnym czasie nasz partner wie lepiej, jak wychowywać nasze dziecko, zauważa nie tylko zalety (o których jesteśmy święcie przekonani), ale także inne cechy jego charakteru, także wady… pokazuje nam, że nie mamy racji, że popełniamy błędy wychowawcze. To wszystko powoduje nasz sprzeciw, jesteśmy źli na partnera, rozczarowani, mamy poczucie, że nie powinien źle mówić o naszym dziecku…bo to tylko „nasze dziecko”, nikt nie zna go tak dobrze, jak my, nikt w końcu go tak nie pokocha, nie zrozumie…Nagle okazuje się, że życie w nowej rodzinie to codzienna walka; bo nie wiemy na ile możemy sobie pozwolić, co zasygnalizować, kto powinien rozwiązywać problemy z naszymi dziećmi, czy wtrącić się, czy czekać dalej…zawsze możemy jeszcze usłyszeć, że nie jesteś moją matką, ojcem, nie masz prawa, itd.

 

Dobrze jest ustalić na początku nowego związku pewne zasady, które pozwolą nam budować na nowo naszą rodzinę; powinniśmy ustalić, na co pozwalamy partnerowi w relacjach z naszym dzieckiem, o czym decydujemy wspólnie, jakie zachowania akceptujemy, na jakie absolutnie nie możemy się zgodzić. To są bardzo ważne kwestie, które trzeba koniecznie obgadać, za nim zdecydujemy się połączyć nasze rodziny, bo nawet największa i najwspanialsza miłość miedzy partnerami, może nie wystarczyć, gdy w grę wchodzą uczucia wielu osób, które bardzo łatwo jest zranić.

 

Proza życia może bardzo szybko zweryfikować nasze postrzeganie nowego związku, musimy też wziąć pod uwagę, że teraz po tych wszystkich burzach, jakie zafundowało nam życie jesteśmy już ostrożniejsi, nie chcemy popełniać tych samych błędów. Mamy też inne, czasem dużo większe oczekiwania, względem naszego partnera; bogatsi o poprzednie doświadczenia, mamy też więcej siły i odwagi, aby na nowo walczyć o siebie i swoje szczęście.

 

Powinniśmy pamiętać, że prawie każdy problem da się rozwiązać; ważne jest, aby umieć za-komunikować drugiej osobie, że coś nas niepokoi, nie dajemy sobie z czymś rady, że czujemy się źle i mieć w sobie gotowość i ochotę na wysłuchanie drugiego człowieka, możliwość uczenia się nowych rzeczy oraz chęci zmiany pewnych postaw. Pamiętajmy o tym, że nie zawsze mamy monopol na prawdę, że nie zawsze postrzegamy świat, tak jak inni ludzie, że ci inni też mogą mieć rację, że od innych też możemy się wiele nauczyć.

 

Patworkowa rodzina wymaga miłości, zaufania, kompromisów i chęci zmian; jeśli to się uda to wszyscy członkowie takiej rodziny mogą zyskać o wiele więcej…bo gdzie indziej można się tak szybko nauczyć szacunku, troski o innych, współdziałania na rzecz wspólnego dobra, uwagi i adekwatnej odpowiedzi na potrzeby innych ludzi, którzy są tak samo ważni, jak my.

 

 

 

Aneta Szmyt-Bryza
 

Oceń artykuł:

Jeśli chcesz dodać komentarz musisz się zalogować.


Poczytaj również

Zapraszamy do rejestracji w portalu.

Dzięki rejestracji:

Załóż konto

Posiadasz już konto? Zaloguj się!