oceń Ocena:
*****

|

|

rozmiar czcionki

2011-07-26

Jak radzić sobie z radami

„Nie pij tego! Nie dotykaj tamtego! Wybierz inne miejsce na wakacje! Ubierz go cieplej! Daj mu więcej jedzenia! Nie noś tyle, bo go przyzwyczaisz!” …itd. Od momentu, w którym świat dowiaduje się, że staniemy się bądź jesteśmy już mamą, znajdujemy wśród bliskich oraz nieznajomych specjalistów w udzielaniu rad.

Galeria

Mama oceniana
„Wszystkie dzieci nasze są” śpiewała Majka Jeżowska w latach osiemdziesiątych dobrze obrazując poczucie jakie mają dorośli kiedy niepytani radzą innym co najlepsze jest dla - nie - ich dziecka. Pani napotkanej w kolejce po warzywa, czy też panu siedzącemu obok nas w autobusie wydaje się, że dzieci są dobrem publicznym i że wszyscy mają takie samo prawo do decydowania o tym jak najlepiej dbać o zdrowie naszego maleństwa. Badania polskich matek pokazały, że 80% mam spotyka się z krytyką i negatywnymi opiniami dotyczącymi ich metod opieki nad dzieckiem, a około połowy doświadcza negatywnej oceny w kwestii żywienia dzieci co powoduje u nich smutek, złość i poczucie niesprawiedliwości. Co czwarta mama czuje się winna, reaguje na krytykę frustracją i uczuciem bezsilności” (Bobovita, maj 2011). Młodym rodzicom zmęczonym połogiem, nieprzespanymi nocami oraz ciągłym nabywaniem nowych umiejętności trudno nie zwariować wśród nawału informacji, nierzadko również sprzecznych. Jak nie ulegać, nie denerwować się, a odnaleźć spokój, tak aby w końcu zaufać swojej intuicji i naturalnie wsłuchiwać się w potrzeby dziecka? Młode mamy szczególnie często cierpią z powodu nadaktywności wyżej wspomnianych specjalistów od udzielania rad. „Nigdy nie jesteśmy same – wydział ścigania Złych Matek widzi wszystko i jest nieodmiennie w najwyższym stanie gotowości” (Zła Matka, Ayelet Waldman). Część mam milczy, a potem w zagubieniu ulega sugestiom, powątpiewa w swoje możliwości, czuje się bezradna wobec natłoku informacji, a inna część jeszcze wścieka się i kłóci ze swoimi teściowymi, mamami, partnerami czy też przyjaciółkami. Jak zatem radzić sobie z radami? Jak reagować, by nie urazić drugiej osoby lub nie odbijać piłeczki i nie wzniecać konfliktu przy różnicy zdań? Kiedy się odezwać nie czekając, aż ugotuje się w nas złość?


Mama, która sobie radzi
Uwierzmy, że my, rodzice, najczęściej wiemy najlepiej. Trzeba pamiętać, że każde dziecko jest inne, a więc to osoby, które spędzają najwięcej czasu z dzieckiem czyli opiekunowie i najbliżsi najlepiej rozpoznają jego potrzeby oraz sposoby wyrażania niezadowolenia. To mama i tata, którzy uczą się swojego dziecka od dnia narodzin najlepiej je znają. Zdarzyć się może, że przypadkowo napotkana Pani w parku, tramwaju lub na placu zabaw doradzi uspakajanie płaczącego niemowlaka podając pierś na żądanie. Choć takie podejście jest skuteczne dla niektórych maluszków, naszemu dziecku, na przykład cierpiącemu z powodu kolek, częstsze ssanie wiążące się z połykaniem większej ilości pierwszej fazy pokarmu czyli laktozy może wręcz powiększyć dolegliwości brzuszne, a więc mieć skutek odwrotny od tego przez nas oczekiwanego. Szukając rozwiązania na cierpienia maleństwa słuchajmy co mówią do nas osoby bardziej doświadczone, próbujmy metod nam podpowiadanych jeżeli z naszego doświadczenia wydają się nam trafione dla naszego dziecka. Czasem okażą się skuteczne, innym razem nieudane. Pogódźmy się jednak z tym, że doświadczanie porażki wpisane jest w rodzicielstwo. Tymczasem, to nasza droga prób i błędów spośród wszystkich możliwych jest najczęściej najkrótsza. Warto więc zaufać sobie i swoim wyborom. Takie „autozaufanie” równe jest dojrzewaniu. Tym też właśnie jest macierzyństwo – „wydarzenie, które przyczynia się do osobistego rozwoju; to proces, dzięki któremu stajemy się mądrzejsze” (Pregnancy as Healing, Gayle Peterson, Lewis Mehl.). Co jednak zrobić kiedy chcemy postępować według własnych zasad, a w naszym otoczeniu znajdują się osoby, które notorycznie wtrącają się w nasze decyzje, często sugerują lepsze rozwiązania, dają rady powołując się na autorytety bądź powtarzają zdania typu „ja robiłam to inaczej” i nie przestają odzywać się nieproszone?


Mama, która się uczy
Po pierwsze, musimy uznać swoje prawo oraz prawo innych do wyrażania własnego zdania. Po drugie, możemy założyć, że w większości przypadków osoba, która zabiera głos robi to w dobrej intencji – w trosce o dziecko. Warto w takich przypadkach zacząć naszą wypowiedź od podkreślenia, że rozumiemy chęć niesienia pomocy dziecku i jego rodzicom. Możemy nawet powtórzyć dokładnie radę, którą usłyszeliśmy, by zostawić jak najmniej miejsca niedomówieniom i nadinterpretacjom. Na koniec dodajmy koniecznie, że z własnego doświadczenia wiemy/robimy/myślimy inaczej. Na przykład jeśli teściowa twierdzi, że powinnyśmy założyć czapeczkę na głowę jej wnuka, powiedzmy: „Rozumiem, że troszczysz się o zdrowie Jasia. Słyszę, że uważasz, że powinnam założyć mu czapeczkę. Z własnego doświadczenia wiem jednak, że przy takiej temperaturze ona mu nie jest potrzebna”. Teoria jest jedna, każdy przypadek jednak trochę inny, a wiele zależy od tego w jaki sposób reagujemy na męczące nas rady. Niektóre osoby z naszego bliskiego otoczenia nie radzą, a zadają pytania sugerujące bądź dopowiadają nieco w żartach uwagi umniejszające „kwalifikacjom” młodej mamy. Warto wybrać się na warsztaty, które dają na miejscu możliwość przećwiczenia w bezpiecznych warunkach wyrażanie asertywne swojego zdania, stawianie granic i dbanie o swoje potrzeby. Polecam też na co dzień przyglądać się w jaki sposób bliscy „pomagają” nam w początkach macierzyństwa, a szczególną uwagę zwracać na język przez nich i nas używany. Dziecko, które pojawiło się w naszym domu uczy się cały czas od dorosłych jak żyć, jak szanować siebie i innych, jak nie przedkładać potrzeb innych nad swoimi, jak być szczęśliwym. „Bądźmy zatem uważni i starajmy się żyć szczęśliwie”. (Desiderata)


Anna Pietrzakowska


 

Oceń artykuł:

Jeśli chcesz dodać komentarz musisz się zalogować.

  • agata a wiecej o warsztatach "Mymamy" prowadzonych przez autorke artykulu na www.mymamy.net
    polecam :)

    03-08-2011 20:33:27

    zgłoś naruszenie
  • yvonta niestety potwierdzam zawsze wszyscy wiedzą lepiej od mamy. ja dodatkowo ciągle slyszałam - moje dziecko takie nie było :(

    05-11-2011 19:16:46

    zgłoś naruszenie
  • kasia5207 mój sposób to przytaknąć ale jednym uchem wpuścić a drugim wypościć

    05-03-2013 10:25:22

    zgłoś naruszenie

Poczytaj również

Zapraszamy do rejestracji w portalu.

Dzięki rejestracji:

Załóż konto

Posiadasz już konto? Zaloguj się!