oceń Ocena:
*****

|

|

rozmiar czcionki

2012-05-29

Jestem mamą - czuję bluesa!

Macierzyństwo jest teraz na topie, gdzie człowiek się nie obejrzy świat obraca się wokół dziecka, panuje wszechobecna pajdokracja!!! Wszyscy dobrze wiedzą, jak należy z dziećmi postępować, jak należy je wychowywać , niemalże od poczęcia - narobiło się tych ekspertów co nie miara. Właściwie nie trzeba zbyt mocno się starać, aby usłyszeć jak bardzo odbiegamy od ideału; można nabawić się ciężkiej depresji, a już w najlepszym razie moralnego kaca - nie możemy przecież przejść obojętnie wobec myśli, że jesteśmy beznadziejne…

Galeria

Myślimy tak o sobie, bo jesteśmy inne, nie zachwyca nas tak bardzo to macierzyństwo, nie wydaje się nam już tak barwne i kolorowe, nie rozumiemy dlaczego mamy być szczęśliwe i zadowolone, dlaczego ten mały KTOŚ wywrócił nasze życie do góry nogami - nie przyznajemy się, że budzi w nas tak skrajne emocje…

Właśnie zostałaś mamą, nie chciałaś tego, nie planowałaś, miałaś zupełnie inne sprawy na głowie, nie ten czas, nie teraz…. Może być tak, że dokładnie zaplanowałaś sobie jak to będzie, kiedy urodzisz - wyobrażałaś sobie siebie jako najczulszą matkę na świecie. Tym bardziej przerażają cię twoje myśli, cierpisz w milczeniu, bo nigdy nie przyznasz się, że… życie wyrwało ci się spod kontroli, totalna demolka… Wieczorami patrzysz na swoje maleństwo, czujesz smutek, żal, nawet nie jesteś w stanie określić dlaczego; wiesz tylko, że nie tak miało być… później masz wyrzuty sumienia.

Wszyscy mówią ci, że to normalne, że samo przejdzie, że dopadł cię baby blues!

Jesteś rozbita i samotna, nikt cię nie rozumie, zdajesz sobie sprawę z tego, że musisz działać, bo inaczej… boisz się pomyśleć, co dalej.. Po pierwsze daj sobie sama szansę; teraz pomyśl o sobie, zostań egoistką - zdrowy egoizm nie jest zły, nie musisz czuć tak jak inne kobiety, masz prawo do swoich własnych emocji. Zanim zostałaś mamą nie byłaś doskonała… dlaczego teraz oczekujesz, że będzie inaczej; stajesz się matką, a to długi i często bolesny proces. Zdaj sobie sprawę z tego, że wcale nie musisz być perfekcyjna, nie musisz słuchać, co mówią inni, masz prawo mieć swoje obawy, strachy i swoje smutki… Czujesz się źle, kiedy myślisz, że chyba nie kochasz swojego dziecka - takie myśli czasem przychodzą ci przecież do głowy; nie tego oczekują od ciebie znajomi, rodzina, partner; a ty zapadasz się w siebie, nie potrafisz być szczęśliwa. Czas się otrząsnąć i przeanalizować wszystko od początku, nie musisz być dla siebie taka surowa, masz prawo do smutku, głupich myśli i żalu.

Ważne jest, co zrobisz z tym dalej… zamień bluesa na pogodne dni!
• Brawo! wykonałaś już kawał dobrej roboty, urodziłaś dziecko, choć tego nie planowałaś - to wielka odwaga i dowód miłości; nie wmawiaj sobie, że nie kochasz swojego dziecka, bo to nieprawda; potrzebujesz tylko więcej czasu, aby się o tym przekonać.

• Wszyscy dookoła wiedzą lepiej co masz robić, co masz czuć, mają dla ciebie dużo dobrych rad, a ty nie możesz już tego słuchać… To bardzo dobrze, nie słuchaj - będziesz mogła wtedy zaufać swojej intuicji… Matka natura wyposażyła cię we wszystko, co potrzeba, abyś umiała zająć się dzieckiem; jesteś trochę nieporadna, no cóż pamiętaj, że dopiero się uczysz.

• Kąpiel i ubieranie dziecka trwa zbyt długo? Dlaczego masz się spieszyć, niech to będzie przyjemność dla was obu, nie bierzesz udziału w konkursie na czas, twojemu maleństwu nie robi to żadnej różnicy. Nie bój się - dziecko to nie jest krucha porcelana - to człowiek, choć jeszcze nieporadny i malutki.

• Twoje dziecko także się uczy i trochę potrwa, kiedy będziecie zgraną drużyną. Ważne jest, abyś nauczyła się odczytywać sygnały, które maluszek wysyła, a to nie oznacza, że musisz być przy nim bez przerwy; pomyśl o sobie, przecież nie przestałaś być kobietą, kiedy stałaś się matką. Musisz znaleźć czas na makijaż, ciepłą relaksującą kąpiel i sen… zasada jest prosta, kiedy dziecko śpi, ty robisz to samo, nie jesteś robotem!

• Karmienie piersią to udręka, nie radzisz sobie z tym, nie chcesz, nie masz siły… jeśli macie cierpieć oboje, daj sobie spokój, kto powiedział, że musisz karmić piersią, że nie ma nic lepszego od kobiecego pokarmu ; otóż jest - komfort i święty spokój! Przecież nie kochasz mniej, kiedy dajesz mu butelkę, przytulasz go tak samo, szepczesz mu do uszka ciepłe słowa.

• Nie musisz słuchać dobrych rad, nikt nie musi Cię wyręczać, ale dlaczego nie miałabyś skorzystać z pomocy innych, nie bój się prosić o pomoc; babcia, ciocia, partner, przyjaciółka chętnie zajmą się dzieckiem, kiedy wyskoczysz do fryzjera, czy babskie zakupy… nie jesteś związana pępowiną, odcięto ja przy porodzie, nie pamiętasz?

• Jeśli jesteś poirytowana, zdenerwowana, niewyspana dziecko jak barometr wyczuwa twoje nastroje i zachowuje się tak samo, a to już wstęp do katastrofy… zafunduj sobie długi spacer, kiedy maluch śpi, możesz poczytać książkę i to nie musi być poradnik – ty jesteś matką i ty sama wiesz, co dla maluszka jest najlepsze.

• Nie musisz się wiecznie zamartwiać , że coś robisz nie tak, dla swojego dziecka to ty jesteś całym światem, nie zna innego, przy tobie czuje się bezpiecznie, więc nie daj sobie wmówić, że jesteś złą matką. Twoje dziecko będzie się uśmiechać, ale musi się tego nauczyć od ciebie, musi twój uśmiech zobaczyć na twarzy.

• Chcesz mieć więcej czasu dla siebie i partnera, jest to do zrobienia – celebruj takie rytuały, aby po godzinie dwudziestej w twoim domu panowała cisza. Jeśli twoje dziecko jest bardzo aktywne w ciągu dnia, ma swój rytm dobowy, to nie ma siły kiedyś musi odpocząć; pamiętaj to ty decydujesz, kiedy to będzie.

• Nie denerwuj się, że coś ci nie wychodzi; traktuj opiekę nad dzieckiem , jak swoisty taniec, gdzie partnerzy w końcu się rozumieją - to nie jest walka, ani żaden bój o władzę.

• Uśmiechaj się nawet, kiedy czujesz się bezsilna, twoje dziecko potrzebuje pozytywnych wzmocnień i emocji – kto powiedział, że z bezsilności można tylko płakać, śmiech jest dużo lepszą alternatywą.

• Nie musisz stosować się do moich rad, tak jak nie musisz przekopywać poradników - grunt to zdrowy rozsądek i intuicja, a każdy z nas ma obie te cechy, choćby w śladowych ilościach.

 

 

Aneta Szmyt-Bryza
 

Oceń artykuł:

Jeśli chcesz dodać komentarz musisz się zalogować.


Poczytaj również

Zapraszamy do rejestracji w portalu.

Dzięki rejestracji:

Załóż konto

Posiadasz już konto? Zaloguj się!