oceń Ocena:
*****

|

|

rozmiar czcionki

2012-07-31

Mars i Wenus

Zastanawiałyście się może kiedyś, dlaczego z biegiem czasu temperatura w związku robi się letnia, chłodna, a później… szkoda gadać - przyzwyczajamy się do obojętności. Nie przyznajemy same przed sobą, że jest nam po prostu zimno, że pod płaszczykiem codzienności, często bardzo grzecznej, nas już prawie nie ma…

Galeria

Mówią, że to rutyna, normalność,obowiązki, dzieci; że piękną miłość należy między bajki włożyć, że takie mrzonki dobre są dla pensjonarek, być może… Nie wierzę jednak w to, że nie tęsknimy do takiej właśnie miłości, że nie rozczula nas widok staruszków, którzy zawsze o tej samej porze, od wielu lat spacerują po parku, trzymając się za ręce.

Mówią, że to banalne i śmieszne – kobieta i mężczyzna, pozornie dwie odległe galaktyki, a przecież mają takie same uczucia, pragną szczęścia i chcą się tym szczęściem dzielić.

Oczywiście z różnych powodów zawieramy związki( także te małżeńskie) – nie zawsze to „motyle w brzuchu” pchają nas w męskie ramiona, ale bez względu na powody, dla których dzielimy z kimś życie, mamy prawo do szczęścia, zadowolenia, satysfakcji. Szczęście dla każdej kobiety jest czymś innym - czasem to sukces, kariera, często dom, dzieci, mężczyzna, zawsze jednak wymaga ono pracy, starania, wyrzeczeń i cierpliwości.


Kiedy zakochujemy się, nasz wybranek, czy wybranka są idealni, nie mają wad – może nie chcemy ich zauważyć – idealizujemy naszą miłość! Każdy dzień jest świętem, pragniemy nie opuszczać jego ramion, jest przytulnie, bezpiecznie, bosko. Myślimy, że tak będzie zawsze… rozumiemy się, znamy swoje pragnienia, czułe punkty, odgadujemy własne myśli!

 

No cóż, przychodzi codzienność i proza życia zsuwa nam z oczu różową zasłonę. Nie jesteśmy już oślepione, potrafimy kojarzyć fakty, wyciągamy wnioski - i to, do czego się dokopujemy, co odkrywamy, nie jest już takie idealne… Dziwnie się w tym naszym życiu układa, wszystko się plącze i komplikuje… Jak to jest, że dwie najbliższe sobie osoby nie mogą się dogadać? Zawsze coś jest nie tak… najpierw sprzeczki o głupoty; on rozrzuca skarpet-ki, nie zmywa po sobie, nie ma czasu dla niej, jest nieczuły, niedojrzały, nic nie rozumie! Ona jest rozrzutna, wydaje pieniądze, jest chimeryczna, chciałaby wszystko kontrolować, ogranicza go i nie rozumie! Wreszcie pojawia się cięższy kaliber, typu: Ty zawsze! On nigdy! Ty zawsze zrzędzisz, narzekasz, płaczesz, masz pretensje! On nigdy nie słucha, nie widzi, nie pomaga, ucieka! Obwiniamy się wzajemnie, oskarżamy; później próbujemy rozmawiać, sklejać, naprawiać, leczyć złamane serca, zranioną dumę…i nic cisza!

 

W końcu wychodzi tak, jak zawsze…. czyli foch u niej i ucieczka u niego!  Nie rozmawiamy ze sobą, tylko się informujemy! Zamiast zatracić się w miłości, bliskości, uprawiamy seks; często pospiesznie i po cichu, nie mamy czasu dla siebie… bo dziecko za ścianą, zmęczenie, praca, ból głowy, jest jeszcze cellulit (masakra – ciekawe, kto mu o nim powiedział?!), oponka na brzuchu, zbyt grube uda – tak, jakby on to zauważał…

 

Unikamy czułości, zbliżeń, odwracamy się do siebie plecami… On najpierw rozumie, później jest zniecierpliwiony i się dąsa, aż przestaje się wściekać – brakuje zaufania, intymności, czułości. Pozostaje zdrowy rozsądek i obowiązki, bo tak wypada, bo tego oczekują od nas inni. Czujemy się zranione, porzucone, nieszczęśliwe, płaczemy do poduszki, kiedy on jest tak blisko…wystarczy tylko dotknąć, poczuć, zrozumieć. Kobieta nie mówi, bo on powinien się domyśleć! Mężczyzna się nie domyśla, bo ona mu nie mówi! Krążą obok siebie, po różnych orbitach, nie mogąc się spotkać…. on skoczy do pubu, na piwo z kumplami, tu przynajmniej wszystko jest jasne, nie musi się niczego domyślać; ona poskarży się przyjaciółce, tylko ona zrozumie, że on jej nie kocha…
 

Dobrze jest, jeśli kobieta i mężczyzna potrafią to sobie wykrzyczeć, gorzej, jak temperatura uczuć robi się letnia, chłodna, lodowata…Później nie chcemy już niczego scalać, bo nic już nie zostało, nas też już nie ma - żyje obok siebie dwoje ludzi, których niewiele już łączy; czasem dziec-ko, kredyt, mieszkanie, firma, grono znajomych. Chwilami tylko wspominamy, jak to było kiedyś; gdy wystarczały nam nasze uczucia, byliśmy zauroczeni, zafascynowani sobą, głodni siebie, wpatrzeni, rozumieliśmy się bez słów. Zresztą po co nam były słowa; wystarczał zapach, dotyk, smak, nie mogliśmy się sobą nacieszyć – taka wielka szalona miłość! Co się stało? Przestaliśmy sobie wystarczać? To przecież niemożliwe! Postawiłyśmy złe pytanie; a na złe pytania - nie ma dobrych odpowiedzi! To my przestałyśmy się starać, osiadłyśmy na laurach, nie pamiętałyśmy, że nic nie jest nam dane na wieczność…miłość i młodość też odchodzą w zapomnienie, jeśli o to nie zadbamy!

 

Musimy pamiętać, że kiedy motyle z brzucha wyfruną, cudownych chwil jest coraz mniej, a piękne wspomnienia zaczyna przykrywać kurz; musimy zawalczyć o nasze marzenia, o mężczyznę i o siebie same, nawet za cenę świętego spokoju.  Zróbmy wielką awanturę… a co, wszystko jest lepsze od obojętności!  Przynajmniej nie będziemy mogły się usprawiedliwiać, nie będziemy mogły zarzucić sobie, że nie próbowałyśmy! Najłatwiej jest się poddać i dać mu odejść, dużo trudniej coś zmienić, także siebie… za to bardzo słodki jest smak zwycięstwa!
 

 

Aneta Szmyt-Bryza

Oceń artykuł:

Jeśli chcesz dodać komentarz musisz się zalogować.


Poczytaj również

Zapraszamy do rejestracji w portalu.

Dzięki rejestracji:

Załóż konto

Posiadasz już konto? Zaloguj się!