oceń Ocena:
*****

|

|

rozmiar czcionki

2012-02-02

Najczęstsze problemy z dzieckiem

Z problemami, jakie dzieci sprawiają, jest tak, że to, co jedni opiekunowie uważają za wyraz aktywności malca, inni rozpatrują jako karygodne zachowanie. Problemy wychowawcze, mniejsze lub większe, są często naturalnym etapem rozwoju.

Galeria

Maluszki, początkowo takie potulne i uległe, muszą odkryć w końcu swoją indywidualność i „zawalczyć” o niezależność. Niektóre dzieci robią to w sposób akceptowalny, inne – przekraczają pewne granice. Stąd wynikają zachowania, odbierane przez dorosłych jako problemy wychowawcze. Jak sobie z nimi radzić?

Napady złości
Trwają zwykle krótko, ale potrafią być bardzo intensywne. Czasem wystarczy błahostka (uwaga! – błahostka w mniemaniu dorosłych). To, co nam wydaje się drobną sprawą, nieważną lub nic nieznaczącą, dla dziecka jest nieraz autentycznym końcem świata. Czy zakładanie spodni w kolorze zielonym zamiast niebieskim może wywołać dziecięcą złość? Oj, może! Takich przykładów jest mnóstwo.
Furia malucha nie jest równoznaczna z nielubieniem rodziców, choć z malutkich ust padają czasem przykre słowa. Złość jest wyrazem nieradzenia sobie przez szkraba ze swoją frustracją czy niemożności przeforsowania swojego zdania. Dziecko chciałoby bardzo, żeby wszystko było po jego myśli, a tak się nie dzieje. Łatwo o ogromny gniew, ponieważ maluch nie rozumie swoich emocji i nie potrafi ich nazwać.
Co można robić? Przede wszystkim starać się nie denerwować i nie przekrzykiwać dziecka. W napadzie złości i tak nic do niego nie trafi. Zwykle trzeba to po prostu przeczekać i dopiero po wyciszeniu podjąć rozmowę. Ważne jest tłumaczenie szkrabowi co się z nim działo, czemu nie potrafił zapanować nad złością. Dobrze jest uczyć sposobów radzenia sobie z gniewem (liczenie, głębokie oddychanie). My, rodzice i opiekunowie, niejednokrotnie możemy zapobiec dziecięcej furii, unikając rzeczy „stresogennych”. Gdy idziemy z dzieckiem, spiesząc się w określone miejsce, omijajmy plac zabaw, jeśli wiemy jaka będzie reakcja szkraba i gdy mamy do wyboru inną drogę.

Bicie, kopanie, gryzienie
Bicie, kopanie i gryzienie są formą agresji fizycznej. Do tego dochodzi popychanie, czy ciągniecie za włosy. Choć takie zachowania mogą być szokujące, trzeba sobie uświadomić, że nie są niczym niezwykłym. Oczywiście, nie oznacza to, że mamy na nie pozwalać.
Przemoc pokazuje, że dziecko utraciło panowanie nad sobą. Taka niemoc jest wywoływana ograniczeniami i silną frustracją. To sposób przeforsowania swojego zdania, a przede wszystkim droga do osiągania celu. Maluch używa tych „środków”, zwykle nie wiedząc, że sprawia ból.
W takiej sytuacji dziecko zawsze musi otrzymać komunikat „Nie wolno, to boli”. Nie możemy wyrażać zgody na agresywne zachowania. Gdy trzeba, przytrzymajmy szkraba za rękę. Nigdy nie stosujmy sami przemocy – pokazujemy wtedy, że właśnie tak rozwiązuje się sprawy. Warto jest uczyć malucha przepraszania.

Wymuszanie
Dzieci wymuszają płaczem, krzykiem, tupaniem, kładzeniem się na podłogę, wszystko po to, żeby osiągnąć swoje zamierzenie. Maluchy niemalże z zasady nie znoszą słowa „nie”. Nawet, jeśli wymuszana rzecz nie jest aż tak bardzo atrakcyjna, ważne jest dążenie do niej. Poza tym dzieci nie potrafią czekać, są niecierpliwe i oczekują natychmiastowego spełniania zachcianek.
Co robić? Nie ulegać! Nie jest to jednak takie proste, zwłaszcza gdy do wymuszania dochodzi w sklepie. Nasze ukochane dziecko potrafi wtedy tak wrzeszczeć czy rzucać się na ziemię, że chcąc uniknąć zawstydzenia – ulegamy. Tymczasem maluch osiąga swój cel, a do wypróbowanego sposobu na pewno jeszcze powróci.
Gdy szkrab chce coś wymusić, zachowajmy spokój. Przeczekajmy aż dziecko się uspokoi. W napadzie złości nic do niego trafi. Idąc do sklepu z malcem, dobrze jest wcześniej uzgodnić listę zakupów i zapowiedzieć, że wybieramy się na przykład tylko po chleb.

Sprzeciwianie się
Rodzice dziecka sprzeciwiającego się mogą odnieść wrażenie, że toczą nieustanną walką. Niby maluch chce iść na spacer, ale odmawia ubrania się, niby chce iść sam, ale siada na ziemi, itd. W takim sprzeciwianiu się przemawia pragnienie niezależności, chęć decydowania.
W takiej sytuacji możemy przede wszystkim próbować odwracać uwagę dziecka – podczas ubierania dać coś ciekawego do ręki, przy odmowie smarowania kremem zaproponować posmarowanie twarzy lalki, na dworze zainteresować pracującą koparką. Możliwość wyboru również zapobiega sprzeciwianiu się. Maluch chętniej coś zrobi, gdy będzie mógł zadecydować.

Uciekanie na spacerze
Spacery z szukającym niezależności dzieckiem są nieraz trudne. Szkrab nie chce siedzieć w wózku, a idąc – podać ręki.
W takiej sytuacji, zwłaszcza w pobliżu ulicy, nie można pozwolić maluchowi na wyrywanie się. Trzeba iść w jego tempie, mocno trzymając za rękę. Jest to kwestia bezpieczeństwa. Warto tłumaczyć dlaczego trzeba tak chodzić. Jednocześnie dobrze jest pobudzać ciekawość malca poprzez to, co widzimy wokół. Na swobodne chodzenie czy bieganie można pozwolić w miejscu do tego przystosowanym – na placu zabaw czy łące.

 

Anna Chmielewska - pedagog

Oceń artykuł:

Jeśli chcesz dodać komentarz musisz się zalogować.


Poczytaj również

Zapraszamy do rejestracji w portalu.

Dzięki rejestracji:

Załóż konto

Posiadasz już konto? Zaloguj się!