oceń Ocena:
*****

|

|

rozmiar czcionki

2011-10-25

Przygody Misia Linkusia - Wiosna

Linkuś leniwie otworzył jedno oczko, pomrukując z niezadowoleniem. Kto śmie budzić misia z zimowego snu?" wymamrotał, ale nikt nie odpowiedział na jego pytanie. Zamiast tego w grocie znowu rozległo się głośne burczenie, spędzające misiowi sen z powiek.

Galeria

 Linkuś szeroko ziewając postanowił rozprawić się z intruzem osobiście... zasłaniając uszka kosmatymi łapkami. Bo Linkuś, choć był niedźwiedziem, wcale nie był groźny. I w niczym nie przypominał szarżującego grizzli, ani nawet małego, zagubionego Baribala. Nawet kiedy próbował robić srogie miny, to wciąż wyglądał jak...miś. Bardzo miły miś, który zamiast straszyć turystów wolał bawić się z dziećmi. Linkuś miał wśród nich wielu przyjaciół, w tym Klaudię-bardzo rezolutną, małą dziewczynkę, której buzia nie zamykała się nawet wtedy, kiedy miała spać. Miś bardzo lubił jej słuchać, choć sam niewiele potrafił powiedzieć w języku ludzi. Klaudia nie tylko bawiła się z Linkiem, ale i przynosiła mu jedzenie. Często wracając z przedszkola zaglądała do misiowej groty i zostawiała mu swoje drugie śniadanie. Bardzo troszczyła się o wiecznie głodnego niedźwiadka i mamę, która denerwowała się na widok nie zjedzonych kanapek. Gdy tylko Linkuś pomyślał o jedzeniu, znowu usłyszał przeraźliwe burczenie, którego nie powstrzymały nawet zatkane uszy! I tym razem rozlegało się gdzieś blisko, tuż obok, jakby... w jego brzuszku? Ojej! Czyżby to brzuszek obudził Linka? Czy to znaczy, że już jest wiosna? W tym momencie do jaskini wpadła mała, rozbrykana istotka ze sterczącymi warkoczykami i wiklinowym koszem w ręce. Miś zaryczał wesoło a jego przyjaciółka wykrzyknęła: "Linkuś! Wreszcie wstałeś!" i padła w jego futrzaste objęcia. "Przychodziłam tutaj codziennie, odkąd tylko stopniał śnieg, ale Ty spałeś i spałeś! Na pewno jesteś głodny, po tak długiej zimie! Co Ci się śniło?!" i nie czekając na odpowiedź szczebiotała dalej: "Tu są Twoje ulubione kanapki: sałata, kiełbasa, podwójny ser i pomidor. Oczywiście bez skórki! Tak, jak lubisz." Miś łapczywie wysypał całą zawartość koszyka, zabierając się za jedzenie, a jego przyjaciółka nie przestawała mówić: "Mam Ci tyle do powiedzenia, że nie wiem, od czego zacząć! Tyle się działo, a ty wszystko przespałeś. Ale nie martw się, wszystko Ci opowiem." (co do tego misiu akurat nie miał wątpliwości). -"Miesiąc temu wypadł mi ząb. A potem urodziła się moja siostrzyczka. Trochę łysa. I ciągle płacze. Ale i tak ją kocham!!! I Ciebie też, misiu. Chociaż Ty masz takie gęste futerko..." -tu przytuliła się do mlaskającego niedźwiadka. "Ale nie o tym chciałam rozmawiać! Wiesz, że zrobiłam tej zimy aż 24 bałwany? I każdy był inny! No i 4 razy miałam katar, raz gorączkę, sześć razy pokłóciłam się z Igorem, rozbiłam dwa talerze, a Mikołaj i tak przyniósł mi prezent. Tęskniłam za Tobą i przychodziłam tutaj posłuchać, jak chrapiesz. Bardzo Cię lubię misiu, wiesz???" Linkuś pokiwał głową kończąc właśnie ostatnią kanapkę. Już nie mógł się doczekać na zabawę ze swoją przyjaciółką, ale ona nagle wstała i całkiem poważnie oznajmiła: "Muszę teraz biec do przedszkola". Bo Klaudia zawsze musiała biec. Ani Linkuś, ani nikt inny chyba jeszcze nie widział, żeby dziewczynka po prostu szła. Dlatego wcale nie zdziwiło go to, że Klaudia znowu musi gdzieś biec. Ciekawiło go tylko, gdzie, ale nie musiał się długo zastanawiać, bo dziewczynka jak zwykle odpowiedziała mu, zanim zdążył zadać pytanie. "Dzisiaj idziemy szukać śladów wiosny!!!" wykrzyknęła, a zaraz później dodała szeptem: "To bardzo ważne, misiu. Bo wiosna przyszła po kryjomu. Tylko nikomu o tym nie mów, żeby jej nie spłoszyć." Po czym wybiegła z jaskini machając Linkowi na do widzenia. A miś chwilkę siedział oniemiały, zastanawiając się ,o czym też jego mała przyjaciółka mówiła. Nigdy nie słyszał o śladach wiosny, ale bardzo był ciekaw i postanowił sam ich poszukać. Wychodząc z jaskini rozejrzał się dookoła, ale zobaczył tylko ślady bucików Klaudii i jego własnych łapek. "Czego szukasz, misiu?" dobiegły go cieniutkie głosiki dochodzące z kupki podtopionego śniegu. Linkuś schylił się i zauważył kilka śnieżnobiałych kwiatów tuż obok jego łap. "Tylko nas nie nadepnij!" poprosiły. "Ależ jesteście piękne!" zachwycił się miś, który jak każde zwierzątko potrafił rozmawiać ze wszystkimi mieszkańcami lasów i łąk. Przyjrzał im się dokładnie i zapytał: "Dlaczego rośniecie w śniegu?" -"Jesteśmy przebiśniegami" odpowiedziały kwiaty, a miś pożegnał się z nimi i postanowił iść dalej, w poszukiwaniu śladów wiosny. Dotarł do pobliskiego jeziorka i podszedł do wody, na której unosiło się coś bardzo dziwnego. Zbliżył pyszczek bliżej, by dokładniej przyjrzeć się pływającej galarecie. Trochę przypominała tę, którą zrobiła kiedyś Klaudia, chociaż ta była przezroczysta w czarne kropki i zdecydowanie nie pachniała truskawkami! Szczerze mówiąc, w ogóle nie wyglądała apetycznie... Nagle usłyszał za sobą rechot żaby: "Uciekaj stąd! Dzieci straszysz!" Miś rozejrzał się w koło, ale nie zobaczył na polance żadnych dzieci. A doskonale wiedział jak wyglądają- mają kolorowe czapeczki i ubranka, skaczą i głośno się śmieją. Na pewno by je zauważył! "No i co się tak gapisz?" żaba nie była zbyt miła i wyraźnie chciała, żeby misiu już sobie poszedł. "Gdzie te dzieci, żabo? Zgubiły się w lesie?" zapytał Linkuś zaniepokojony. "Tu są dzieci. MOJE dzieci. Przed chwilą je poznałeś". Żaba zrozumiała, że misiu nie ma złych zamiarów. "Czyż nie są piękne?" spytała, dumnie pokazując misiowi galaretowaty skrzek. "No...hm..." miś zaniemówił, ale widząc minę zniecierpliwionej żaby szybko dodał: "Tak. Oczywiście, że są piękne, że aż dech zapiera...pani żabo." "To po mamusi!" zarechotała radośnie żaba i z głośnym pluskiem wskoczyła do wody. A miś poszedł dalej, z nadzieją ,że jednak odszuka ślady wiosny i pokaże je potem Klaudii. Postanowił wspiąć się na najwyższą górę, bo pomyślał, że stamtąd najlepiej widać wszystko- więc ślady wiosny też stamtąd zobaczy! Przez całą trudną drogę towarzyszył mu śpiew ptaków, a do wspinaczki zagrzewały go promienie wiosennego słoneczka. Kiedy w końcu wdrapał się na sam szczyt, jedyne ślady jakie tam zastał należały do zajęcy. Wcześniej napotkał też tropy saren i dzików, ale wiosny...cóż, ani śladu. Zawiedziony miś usiadł na kamieniu. Widok z góry na dolinę był nadzwyczajnie piękny, ale dziś nie potrafił się nim cieszyć. Nagle na jego nosie usiadł motyl. Miś uśmiechnął się, bo był naprawdę piękny. Jego cytrynowy kolor przywodził mu na myśl pyszną lemoniadę, jaką robiła mama Klaudii i latem pili ją razem z przyjaciółką w jego jaskini. Usłyszał znajome burczenie i zrozumiał, że najwyższy czas wracać do domku. Szczególnie, że spodziewał się gościa. Dzieci lada chwila kończyły przecież zajęcia w przedszkolu. Pośpiesznie ruszył w drogę, by zdążyć do groty zanim Klaudia tam się zjawi. Ciągle jednak myślał o tym, że ona w przeciwieństwie do niego na pewno znalazła całe mnóstwo śladów i będzie miała czym się pochwalić, a on.... Ze spuszczonym na kwintę noskiem wszedł do swojej groty i schował się w kącie. Po chwili usłyszał znajome kroki i wesoły głosik przyjaciółki: "Już jesteeem!". Klaudia wpadła do jaskini z wypiekami na twarzy, ale nigdzie nie mogła wypatrzeć misia. "Linkuś! Gdzie jesteś?" zawołała. Wtedy z najciemniejszego rogu pieczary doszło ją cichutkie niedźwiedzie powitanie. "Mrrrr" wymruczał miś. "Oj, dlaczego tam się chowasz? Proszę wyjdź do mnie, bo mam Ci tyle do opowiedzenia!" Miś niechętnie wygramolił się ze swojej kryjówki, a przyjaciółka od razu zauważyła, że jest smutny. "Co się stało, Link?" dopytywała. Miś na migi wytłumaczył dziewczynce, jaki wielki zawód go spotkał. Pokazał jej przed jaskinią ślady ich stóp, a potem rozłożył bezradnie łapki, żałośnie pomrukując. Ku jego zdziwieniu, Klaudia roześmiała się. Chwyciła obiema rączkami opuszczony łebek misia i pocałowała go w nos. "Och, Linkuś. Jesteś taki zabawny! Chodzi Ci o ślady wiosny, prawda? Myślałeś, że ona zostawia takie same ślady, jak my!" Niedźwiadek pokiwał głową. "To wszystko nie tak!"-tłumaczyła Klaudia- "Ślady wiosny to nie odbicia stóp, ale jej znaki, które wskazują na to, że już nadeszła! I na pewno je widziałeś, ale nie skojarzyłeś, że to one. Chociażby przebiśniegi przed Twoją jaskinią! Albo motyle-widziałeś, ile dzisiaj ich fruwa? I założę się, że słyszałeś też śpiew ptaków i brzęczenie owadów, albo spotkałeś w trawie pierwszą biedronkę? Jeśli chcesz, pójdziemy jutro razem poszukać śladów wiosny!" Miś bardzo się ucieszył, bo zrozumiał, że jest całkiem dobrym poszukiwaczem wiosny. Nie mógł się też doczekać, kiedy pokaże Klaudii żabi skrzek-tego na pewno nie widziała! Bo gdyby widziała, przecież na pewno by mu o tym powiedziała. Ona tak bardzo lubi mówić... Jakby czytając w misiowych myślach, Klaudia przerwała chwilę ciszy (bardzo króciutką!). "A wiesz co, misiu? Ty też jesteś śladem wiosny! Bo przecież to, że misie budzą się z zimowego snu ,to też jest znak! Jesteś najwspanialszym ,kochanym, futrzastym śladem, jaki w życiu spotkałam!" I te słowa sprawiły, że Linkuś znowu poczuł się najszczęśliwszym misiem na świecie...

Opowiadanie z Konkursu "Śladami wiosny"

autor: mamarobali

Oceń artykuł:

Jeśli chcesz dodać komentarz musisz się zalogować.


Poczytaj również

  • Tadek-niejadek

    Czy znacie Tadka-niejadka? Był on z tego znany, że nie przepadał za jedzeniem. Zmusić Tadka, by zjadł obiadek, to...

  • Mocne nogi

    Wielu marzy o szybkich rakietach, samolotach czy samochodach. Mały Michał marzył o mocnych nogach. Co komu po...

  • Mała łyżeczka

    Mała łyżeczka Pewnego razu mała Malwina zastanawiała się do czego służy łyżeczka, skoro jak twierdzi mama, nie...

Zapraszamy do rejestracji w portalu.

Dzięki rejestracji:

Załóż konto

Posiadasz już konto? Zaloguj się!